Branża bukmacherska za czasów COVID-19

Epidemia koronawirusa i związane z nią lockdowny gospodarek, istotnie wpłynęły na wiele branż. Gastronomia, turystyka, kultura, lotniska czy branża fitness, jeszcze nie zdążyły się pozbierać po wiosennych blokadach, a już znowu znalazły się w tarapatach. Jak na tle epidemii poradziła sobie branża bukmacherska?

Skromna oferta i złe nastroje


Nowa oferta bonusów od legalnych bukmacherów
Bonus bez depozytu 29 PLN – www.sts.pl
Bonusy 3333 zł + Bonus bez depozytu 20 PLN – www.lvbet.pl
Bonus 1650 zł od Noblebet + graj 30 dni bez podatku - NobleBet
Bonus 3000 PLN bonus + 600 zł ZAKŁAD BEZ RYYZKA + gra bez podatku – Betfan
Bonus 2200 PLN na start i 14 dni gry bez podatku! – iforbet.pl

W Europie wirus pojawił się na początku roku, w Polsce poczekaliśmy dopiero do marca. Sportowe rozgrywki przerwano gdzieś w marcu na okres około 2-3 miesięcy. To oznaczało także cios dla zakładów bukmacherskich – drastycznie mniejsza oferta to i mniejsza liczba zagranych kuponów, a tym samym mniejsze zarobki.

Drugim czynnikiem, który okazał się zmniejszyć zarobki bukmacherów, choć w nieco mniejszym stopniu niż blokady rozgrywek, to element psychologiczny u graczy. Niepewność, jaka pojawiła się na świecie związana z możliwością utraty pracy czy mniejszymi zarobkami, kazała wielu osobom zrównoważyć wydatki i wprowadzić ewentualne oszczędności. W takich sytuacjach na pierwszy rzut ograniczeń poszły wydatki na rozrywki, czyli właśnie ta część, do której zaliczane są zakłady bukmacherskie.

Wiosna z problemami także na zakładach

Jeżeli branża bukmacherska odczuła na własnej skórze skutki epidemii, to głównie wiosną. Wtedy to nastąpiło na około 2-3 miesiące zawieszenie większości sportowych rozgrywek w Europie czy na świecie. Do obstawiania pozostało naprawdę niewiele. Jakieś niszowe ligi, rozgrywki e-sportowe czy sporty wirtualne.

Zobacz też  Mou wraca na Stamford Bridge

Słaba oferta przełożyła się na mniejszą liczbę klientów, a to na znacząco gorsze wyniki finansowe zakładów bukmacherskich w II kwartale tego roku. Punkty stacjonarne świeciły pustkami, a wśród graczy online panował marazm i wyczekiwanie wznowienia rozgrywek. Do tego doszedł wspomniany element psychologiczny i niepewność wśród graczy, która nakazywała oszczędzanie.

Jesienią zakłady bukmacherskie prężnie pracują

Pomimo nadejścia drugie fali epidemii jesienią, rozgrywki sportowe toczą się jak gdyby nigdy nic. Jasne, co jakiś czas pojawiają się mniejsze bądź większe ogniska koronawirusa i spotkania są przekładane, to jednak większość drużyn czy graczy rozgrywa swoje kolejne spotkania i pojedynki. Póki co na wielki sport lockdownu nie ma, chociaż odbywa się on bez udziału publiczność (z czego cieszą się reklamodawcy spotów telewizyjnych puszczanych w przerwie meczu).

A skoro rozgrywki trwają w najlepsze, to i do zakładów bukmacherskich powróciła szeroka oferta, a wraz z nią gracze. Dlatego jesienią branża bukmacherska, póki co nie cierpi jak wiosną i wszystko wskazuje, że przejdzie przez drugą falę lekką ręką, osiągając zadowalające wyniki finansowe.

A bukmacherzy wciąż kuszą nowych graczy atrakcyjnymi bonusami powitalnymi.

Dodaj komentarz